Loading

Przez redaktora naczelnegoMorten B. Reitoft.

W tej chwili siedzę na lotnisku w Cancún, zmierzając do Miasta Meksyk. Pracuję na zaprojektowanym w Ameryce Apple MacBooku w amerykańskiej sieci franczyzowej TGI, zamawiając amerykańskiego cheeseburgera z ketchupem Heinz i majonezem. I podczas gdy piszę, używam AI — początkowo zakładałem, że jest amerykańska, dopóki nie zorientowałem się, że Grammarly jest w rzeczywistości ukraińskie. W samym tylko 2025 roku byłem w USA 19 razy i każda wizyta była przyjemnością: przyjaźni ludzie, wspaniałe firmy drukarskie i fantastyczne aplikacje.

Od dziesięcioleci Europejczycy i Amerykanie budują bliskie relacje oparte na silnych demokracjach, wolności prasy i wspólnych wartościach demokratycznych. I prawie za każdym razem, gdy rozmawiam z Amerykanami o ich pochodzeniu, z dumą opowiadają mi o swoich korzeniach i krajach, które odwiedzili, by prześledzić historię swoich rodzin.

Mamy tak wiele wspólnego. Nasze wartości—i nasza współpraca—uczyniły nas razem silniejszymi. Stany Zjednoczone, na dobre i na złe, pełniły rolę światowego policjanta, a w niemal każdym większym konflikcie Europejczycy stali ramię w ramię z Amerykanami w koalicjach dążących do zabezpieczenia wolności i demokracji dla milionów. Czy ta relacja była pozbawiona tarć? Oczywiście, że nie. Jak każda relacja, miała swoje wzloty i upadki. Ale jedno po drugim te wyzwania zostały rozwiązane—tak dogłębnie, że nawet pomysł wykluczenia amerykańskiej technologii z kluczowej infrastruktury nigdy naprawdę nie pojawił się w publicznej debacie.

Teraz nagle 29 stron uległo tak dramatycznej zmianie. Wydaje się, że rząd USA uważa, że Europa ma mniejsze znaczenie niż Rosja, Chiny i inne dyktatury. Jeśli Amerykanie wierzą, że Europejczycy to jeden kraj, jeden głos, jedna kultura, to się mylą. Jeśli Amerykanie myślą, że UE jest czymś narzuconym nam i powinna zostać zdemontowana w imię skrajnie prawicowej ideologii, to głęboko nas nie rozumieją.

Amerykańskie wartości, takie jak American Dream, są potężne — a gdy działają, naprawdę działają. Niestety, nie sądzę, że wielu Europejczyków dzisiaj wierzy w American Dream. Stworzyliście społeczeństwo, w którym wielu Europejczyków nie chce żyć. To nie znaczy, że odrzucamy wasze prawo do wyboru własnego systemu - tak samo jak oczekujemy szacunku dla naszego prawa do wyboru.

Rozmawiałem z ludźmi w Stanach Zjednoczonych, którzy pytali mnie, czy Ameryka nie powinna mieć możliwości "zmieniania reguł gry", nawet jeśli w wyniku tego ucierpią przyjaciele. To fascynujące pytanie — ponieważ przed odpowiedzią należy zrozumieć podstawową logikę. Co jest bardziej wartościowe: same dolary, czy to, co za nie otrzymujesz?

Jeśli inwestujesz miliony w prasę drukarską, oczekujesz, że maszyna pokryje koszty zmienne, pensje, koszty ogólne, wydatki inwestycyjne, a mimo to wygeneruje zysk. To nie jest "zdzieranie z nikogo"; tak właśnie działa kapitalizm. Załóżmy, że niemiecka firma z wieloletnim doświadczeniem może sprzedać lepsze rozwiązanie w niższej cenie niż amerykański producent. W takim przypadku to nie jest wyzysk — to jest prawo podaży i popytu, a także efekt tego, kto buduje najbardziej konkurencyjne produkty i usługi na świecie.

Dlaczego kupuję produkty Apple? Nie dlatego, że są amerykańskie - ale dlatego, że wyjątkowo dobrze mi służą i pomagają osiągać moje cele zawodowe. Logika jest tak prosta i dotyczy każdego produktu, który kupujemy.

Czy naprawdę ktoś wierzy, że GM pozyskuje części z Kanady tylko dlatego, że są kanadyjskie? Oczywiście, że nie. Robią to, ponieważ jest to bardziej konkurencyjne, prowadzi do lepszego produktu i zwiększa rentowność. Cała koncepcja bycia „oszukanym” jest więc narracją polityczną o minimalnej wartości ekonomicznej.

Wszyscy kupujemy tam, gdzie wierzymy, że dostaniemy najlepszą ofertę.

Kiedy Mark Andy oskarżył o nieuczciwą konkurencję, konkurenci niemal jednomyślnie odpowiedzieli, że już są najtańszymi na rynku. Jeśli klienci nadal wybierają droższe maszyny BOBST, to nie ma to nic wspólnego z byciem „oszukanym” — ma to wszystko do czynienia z wydajnością, jakością i długoterminową wartością. Amerykańskie firmy same wybierają te maszyny.

Sytuacja między Stanami Zjednoczonymi a resztą świata jest teraz dziwaczna. Starzy przyjaciele nagle są nazywani wrogami. Byli wrogowie są traktowani jak przyjaciele—pomimo braku demokratycznej legitymacji i tłumienia własnych populacji.

Nigdy nie myślałem, że zobaczę, jak Ameryka stawia „pieniądze na pierwszym miejscu, demokrację na ostatnim”. Jednak to właśnie obserwujemy pod obecnym reżimem.

Na szczęście firmy i ludzie nadal się komunikują, handlują i budują relacje, które wciąż istnieją poza politycznymi agendami—przynajmniej na razie.

Jako premier Kanady, Mark Carney stwierdził wyraźnie, że najprawdopodobniej wydarzy się to: reszta świata będzie się nadal globalizować. Istnieje ryzyko, że USA stanie się krajem, który odizoluje się od reszty. Byłaby to tragedia — i szczerze mam nadzieję, że to się zmieni.

Amerykanie mają odporność, kreatywność i instynkt biznesowy, których potrzebuje świat. Potrzebujemy waszej zdolności do bycia pionierami, do odważnego inwestowania w nowe technologie i przekształcania tych inwestycji w jeszcze więcej innowacji.

Proszę więc, drodzy przyjaciele—wróćcie. Wróćcie jako demokratyczny lider wolnego świata. Pozwólcie, aby ten niebezpieczny objazd minął. Zapomnijmy o tym zawirowaniu, które teraz grozi uszkodzeniem Stanów Zjednoczonych, które znamy—i demokratycznym przywództwie, które kiedyś zaprojektowali dla was wasi ojcowie założyciele.

Add/View comments for this article →


Comments
user